Presja? Jaka presja?
12. września 2017 r.- dzień moich 26.
urodzin. Z tej okazji wybrałam się do ortopedy, ponieważ po drugim
cesarskim cięciu bardzo bolał mnie kręgosłup. Nie mogłam stać,
chodzić, siedzieć też nie było łatwo. Wchodzę do Luxmedu, gdzie
mam wykupiony abonament. Rejestracja kieruje mnie do gabinetu,
gdzie kilka godzin wcześniej byłam z córką u pediatry. W
gabinecie przyjmuje mnie szpakowaty pan, na oko- 60 wiosen. Wypytuje
o cel wizyty, po czym każe się rozbierać do bielizny. Nie
spodziewałam się, ale dobra. Jak mus, to mus. Wystarczająco
zażenowana zaistniałą sytuacją (mały szczegół- miałam na sobie siateczkowe
majtki poporodowe, bo wszystko inne bardzo uwierało mnie w już dwukrotnie pocięty brzuch), staję przed lekarzem i czekam na
dalsze komendy. Wygimnastykował mnie, a gdy miałam się ubierać,
zapytał: "Była Pani kiedyś bardzo
gruba? Bo tu rozstępów tyle...".
Myślę sobie: „Nie, nie
byłam. W pierwszej ciąży przytyłam AŻ pół kilograma,
ale 5 minut po cesarce udało mi się wrócić do
takiej figury, że Lewandowska by zbladła...”.
Odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem i nadzieją na rozluźnienie atmosfery, że dbałam o ciało w pierwszej ciąży i już ucieszyłam się sukcesem, a tu 2 tygodnie po cesarce pojawiły się te rozstępy. Niestety. Po ciąży też próbowałam coś z nimi zrobić, ale kolejna ciąża i już nie wiem nawet, które ślady są z tej pierwszej, a które z drugiej.
Lekarz ciśnie kolejne pytanie: "A czemu ten brzuch tak wisi?".
W tym momencie m.in. ręce mi opadły...
I tylko w głowie głośne: "Gościu, WTF?! Jestem po dwóch cięciach z roczną przerwą. Drugie było 2 tygodnie temu. Jak mam wyglądać? Jak bogini seksu w odchodach połogowych??".
Nie skomentowałam jego pytania, nie odpowiedziałam i nie żałuję. Wolałam pozostać na swoim poziomie. I tak, wróciłam do domu z bólem kręgosłupa. Łzy gratis.
Nieee, nie poczułam na sobie żadnej presji. Ot, jakieś moje pociążowo- hormonalne wymysły.

Komentarze
Prześlij komentarz